Mensa Polska - GR Kraków

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Start Wydarzenia Wyjazdy Wyprawa do Książa

Wyprawa do Książa

Email Drukuj PDF
Wrzesień u galicyjskich głodomorów, ich wyprawa do Książa i co z tego wszystkiego wynikło, prozą.

Drugie inicjatywne spotkanie pasibrzuchów krakowskich miało miejsce w tradycyjnym lokalu krakowskich Mensan - w barze sałatkowym "Chimera". Licznie przybyłe grono, w którym "mniejszą połowę" stanowili prawnicy, a jeszcze mniejszą część - Sowy, spożyło, na początek skromnie, po kawałku sernika. Wyłamał się tylko Daniel, przemieniając w inne produkty oraz energię, porcję regulaminowej sałatki. Dyskutowaliśmy zaś o najprzeróżniejszych istotnych sprawach, np. sprzedaży przez wojsko transportera opancerzonego (jest w naszym gronie potencjalny kupiec!), czy też o nieśmiertelnym wpływie alkoholu na inteligencję. Za osobistą porażkę uznać muszę odrzucenie przez gremium projektu adresu do Naczelnego Pasibrzucha MP. Tekst ten, aby dać o nim wyobrażenie Szanownym Czytelnikom, zaczynał się od słów: "Z głębi serc naszych oświadczamy, że przy Tobie, Najjaśniejszy Pasibrzuchu, stoimy i stać chcemy...". Nie wiem czemu, ale uznano go za zbyt wiernopoddańczy. Nie powiodła się także próba wymiany przepisów kulinarnych. Gdy dyktujący Daniel dotarł do głównej ingrediencji, notująca Aśka zdecydowanie odmówiła kontynuowania, uzasadniająć to faktem, iż jest wegetarianką. Nie zrażając się powyższymi, postanowiliśmy spotykać się dalej.
Teraz, zamiast przepisu, chciałbym przytoczyć fragment dialogu z filmu pt. "Arszenik i stare koronki":
"- Wiesz, że twoja ciocia Marta ma duże zdolności kulinarne, pamiętasz jej korniszony?
- Otóż, kochanie, na galon wina z czarnego bzu biorę łyżeczkę arszeniku, do tego dodaję pół łyżeczki strychniny i szczyptę cyjanku.
- Hm, mocna rzecz!
- Tak, wyobraź sobie, że jeden z naszych panów zdążył powiedzieć 'znakomite'.
- Naprawdę? To miło."
Widok z łazienki naszego pokoju A teraz parę uwag o wyjeździe do Książa. Ponieważ grypa zdziesiątkowała nasze szeregi, wybrało się doń o połowę mniej osób, niż pierwotnie planowało. Jednak silni, zwarci i gotowi przejechaliśmy pół Polski, aby spędzić jeden dzień i dwie noce z bratnimi, inteligentnymi duszami. Od głównej trasy na Wałbrzych do zamku jedzie się brukowaną "kocimi łbami" drogą przez las. Już przed zamkiem zobaczyliśmy duże grupki miejscowej młodzieży, która wyległa, jak sądziliśmy, aby nas powitać. Powód jej obecności tamże okazał się bardziej przyziemny - dyskoteka. Dokonaliśmy w każdym razie triumfalnego wjazdu przez bramę zamku, a jest to przeżycie jedyne w swoim rodzaju (i nie chodzi tu o znietrzeźwionych autochtonów kładących się prawie pod koła). Następnie uciekliśmy do przytulnych wnętrz hotelu. Ceny są bardzo przyzwoite, od ok. 18-25 zł za osobę, dużo droższe są apartamenty czy pokoje wyższego standardu. Kolejne niezapomniane przeżycie miało miejsce rano, gdy po zmianie usytuowania z horyzontalnego na wertykalne leniwie podszedłem do okna i napotkałem skonfudowane spojrzenia turystów, zdążających właśnie do zamku. Bardziej ode mnie zdziwioną minę miała chyba Mensanka, na której w podobnej sytuacji skupiły się oczy mocno zainteresowanej młodzieży płci męskiej. Ale nie uprzedzajmy faktów. Wieczorem, w towarzystwie innych inteligentnych dyskusje toczyły się do wczesnego ranka (tzw. nocne Polaków rozmowy), poniżej przedstawiam konspekt.
Wszystko zaczęło się od wywoływania duchów, a raczej jednego - dżina. Z tonikiem.
1. Bóg i religia (koncepcje czyśćca, reinkarnacja itp.)
2. Wędrówki ludów.
3. Militaria Rzymian i Celtów.
4. Sukcesy w polskich powstaniach, kampania wrześniowa, stan wojenny (następnego dnia głosowaliśmy także: Kukliński - czy zdrajca? - 3 za, 3 przeciw, 2 wstrzymujące się).
5. Czy Polska jest w kryzysie politycznym.
6. Komentarz do wyników wyborów.
7. Dojście Hitlera do władzy.
8. Militaria c.d., teraz o wojnie 1920 roku.
9. Jako votum separatum do dyskusji podjęto temat poezji.
10. Pola minowe.
11. Dowcipy o blondynkach.
12. Zakupy broni po Armii Czerwonej.
13. Dowcipy różne - tu nareszcie wydawało się, że rozmowa przestanie być tak poważna, ale od dowcipu pt. "Czajnik" przeszliśmy do problematyki:
14. Mniejszości seksualnych.
15. Zastosowania bojowe moździerza model 0-40 (zgadnijcie, kto ten temat wywołał).
16. Konflikty kultur na przestrzeni dziejów.
17. Człowiek na Ziemi - czy koroną stworzenia. Tu dyskusja przybrała dosyć ostry charakter, wg. moich obserwacji większość Mensan bynajmniej za Panów (Panie) Ziemi się nie uważa.

Później rozmowy stały się bardziej chaotyczne i przestałem notować ich przebieg.
W każdym razie, po krótkiej drzemce i (SIG zobowiązuje) niespiesznym śniadaniu, udaliśmy się do miejscowości Walim. Zwiedziliśmy tam poniemiecki, podziemny kompleks budowany przez więźniów obozu Gross Rosen pod koniec II wojny światowej. Jest to jeden z sześciu tego typu obiektów w Górach Sowich (Walim, Jugowice, Włodarz, Soboń, Osówka i Sokolec). Sztolnie, wybetonowane korytarze, stumetrowa hala - o nie do końca poznanym przeznaczeniu; najprawdopodobniej miały to być fabryki zbrojeniowe. Wskazuje na to fakt, iż całość projektu "Riese" - "olbrzym" (tj. zespół wspomnianych obiektów) nadzorowała organizacja "Todt", prowadząca budowę tak istotnych dla Niemców: Wału Atlantyckiego, Linii Zygfryda czy Kwatery Hitlera w Kętrzynie. Jezioro (?) Lubachów Następnie drogą o nazwie, nomen omen, Sowia Droga (którą polecam wszystkim miłośnikom krętych, górskich tras) udaliśmy się do Zagórza Śląskiego. Bardzo ładny zamek (częściowo ruiny) góruje tam nad małym zalewem. Niestety, ktoś zeń spuścił wodę i dolinę wśród lasów wypełnia brązowe błotko. Nie umniejsza to natomiast walorów zamku, szczególnie efektowny jest portal przy bramie wejściowej, a ciekawostką tzw. lipa sądowa (pod którą tłumnie fotografowali się nasi prawnicy). Ze zdziwieniem dowiedziałem się o dawnej tradycji tzw. krzyży pokutnych (około metrowej wysokości, a nawet do 2 metrów), wykonywanych przez morderców z kamienia i ustawianych na miejscu zbrodni. Z zamkiem tym związana jest legenda o księżniczce Małgorzacie, którą za zabicie narzeczonego (starszego od niej kilka razy i raczej przez nią szczególnym afektem nie obdarzanego) zamknięto w lochu, gdzie zmarła z głodu. Eksponowany jest nawet jej szkielet. Nasz przewodnik widząc, że ma do czynienia z ludźmi inteligentymi, wyjaśnił, że szkielet ten wstawiono dopiero na początku XX wieku, jako "atrakcję turystyczną".
Zamek Wieczorem nastąpiła polaryzacja towarzystwa, gdzie część rywalizowała o Koronę Władzy za pomocą magii i miecza, a pozostali konsumowali dary boże, obgadując następnie kogo trzeba. We wszystkim pomagało małe co nieco (to, co "tatanka" lubią najbardziej) we krwi. Po kilku godzinach snu ruszyliśmy zwiedzać nieznaną nam jeszcze część zamku Książ - tj. muzeum. Szczególne wrażenie robi główna sala, "późne rokokoko" (o ile mnie pamięć nie myli), jedyna w całości zrekonstruowana po wojnie. Można także wejść na wieżę zamkową, z której rozpościera się panorama na okolicę. Niestety, główna atrakcja - strzelanie z kuszy - okazała się niedostępna wobec awarii sprzętu (kilku Mensan korzystało z niej dzień wcześniej, ale się do winy nie poczuwają). Tak więc po krótkim pobycie w ogrodach zamku przystąpiliśmy do pakowania, noszenia betów, upychania tychże kolanem w samochodach, pożegnań i ostatecznie - odjazdu.

Michał Sowa

Zmieniony: Niedziela, 14 Grudzień 2008 16:59  



Ostatnia modyfikacja:Czwartek 01 Grudzień 2011, 09:34 | copyright 2008 by BioSys