The Strokes- Juicebox... Formy oryginału i mojego wykonania mają się do siebie jak, powiedzmy, miejsca zamieszkania wykonawców- jak Nowy Jork do Krakowa...Ostre, jazgotliwe gitary zastąpiłem nawałnicą dźwięków rodem z preludium c-moll Rachmaninowa, miejscami nawiązując do etiudy a-moll Chopina...Ale treść pozostaje identyczna: niespełnienie, żądze.. szerzej i werbalnie na te tematy w książce "Derealizacja" :D





